377. Weryfikacja celów marcowych i nowe cele kwietniowe

podsumowanie

28 lutego w ramach 30-dniowego wyzwania pisarskiego zrealizowałam wpis o celach na następne 30 dni, czyli cały miniony marzec. Dzisiaj przyglądam się temu, jak osiągnęłam te cele, czy w ogóle niektóre zostały podjęte, a niektóre może nawet nietknięte. Sprawdzamy!

1. Schudnąć 4 kg.

Od 19 marca jestem na diecie. Od tego dnia sukcesywnie tracę kilogram tygodniowo. Moja najwyższa waga w marcu wynosiła 83,7 kg, a obecnie jest to 79,7 kg – czyli schudłam dokładnie 4 kg i jest to cel jak najbardziej spełniony, co mnie bardzo cieszy.

2. Zapoznać się z zespołem redakcyjnym w nowej pracy w wydawnictwie.

Niestety do pracy w wydawnictwie nie udało mi się jeszcze dotrzeć. Wydarzy się to dopiero po 20 kwietnia i wtedy będę mogła weryfikować ten cel. Tymczasem, niestety zachorowało mi się i musiałam pracę odłożyć nieco w czasie.

3. Poznać choć jedną osobę spoza miejsca pracy.

Udało mi się poznać przez pewien serwis randkowy całkiem ciekawą osobę. Jest pełna entuzjazmu, optymizmu i uśmiechu na co dzień. Takich ludzi warto mieć w swoim życiu. Jestem szczęśliwa – muszę tylko do niej zadzwonić, by utrzymać kontakt.

4. Zaklimatyzować się w nowym mieście.

Tak jak pisałam, jeszcze nie przeprowadziłam się za pracą i będzie to dopiero po 20 kwietnia. W kwietniu pojadę jeszcze na zjazdy na swoich studiach, zaliczę równą połowę semestru, a później dopiero przeniosę się do nowego miasta.

5. Zrobić blogowe podsumowanie marca.

To oczywiście się udało. Podsumowanie dotyczyło tego, jak napisałam w marcu aż 47 postów, z czego kilka było naprawdę mocno sukcesywnych i jestem z nich bardzo zadowolona oraz dumna. Po pełne podsumowanie kliknij tutaj.

6. Zrobić wpis wspomnieniowy z wizyty w Seattle w 2011 roku.

Ten cel też udał się w 100%. Wpis wspomnieniowy z Seattle zrealizowałam w trzech częściach, do których linki znajdują się tutaj, tutaj i tutaj. Jestem bardzo zadowolona z tych wpisów – są zdecydowanie moimi ulubionymi na miesiąc marzec.

7. Mieć ponad 100 odwiedzin na blogu codziennie.

Ten cel udał się w 82%. Dlaczego? Otóż tyle właśnie – 82 – było średnio wejść dziennie na mój blog w marcu. Jest to dość zadowalający wynik. Na ten miesiąc natomiast obniżyłam poprzeczkę tylko do 50 wejść dziennie, bo i postów będzie mniej (10).

8. Zacząć ćwiczyć min. 3 razy w tygodniu po 30 minut.

Ten cel udał się w, uwaga, 200%! Wprowadziłam ćwiczenia w tygodniu, ale nie na 3 dni, ale na całe 6. Również jestem z tego faktu mega zadowolona. Biegam, maszeruję, jeżdzę na rowerze – czasem trening zabiera mi pół godziny, na rowerze do godziny. Ufff!

9. Przed wyjazdem spotkać się z przyjaciółmi i rodziną.

Ten cel mogę także zaliczyć do zrealizowanych, ponieważ jestem aktualnie przed wyjazdem, a minione Święta Wielkanocne umożliwiły mi właśnie takie rodzinne spotkanie. Spotkałam całą rodzinę, a i za tydzień znowu ktoś z rodzinki przybywa.

10. Wprowadzić zdrowe odżywanie i picie min. 2 l wody dziennie.

Ten cel zrealizowałam w 75%, a jeśli liczyć herbaty – czerwone i zielone – to w 100%. Otóż codziennie piję butelkę 1,5 l wody, a do tego piję herbaty. Zdrowe odżywianie wprowadziłam wraz z nową dietą, 19 marca. Także ten cel też jest spełniony!

BILANS

Z dziesięciu celów zrealizowałam aż osiem. Dwa, związane z pracą, pozostały nietknięte, ponieważ jeszcze nie wyjechałam do niej – ale jak wspominałam, wydarzy się to już po 20 kwietnia. Po 20 kwietnia zmieniam otoczenie, będę marszobiegać w nowym środowisku, zawierać nowe znajomości, może przyjaźnie, dalej zdrowo się odżywiać, odchudzać i, po prostu, rozwijać się. Pamiętajmy, kwiecień – 30 nowych dni, 30 nowych szans! A teraz cele na kwiecień – będzie ich też dziesięć.

1. Schudnąć kolejne 4 kg.
2. Marszobiegać i jeździć na rowerze 6 razy w tygodniu po minimum 30 minut.
3. Pić 2 l napoi dziennie – wody mineralnej i herbat (czerwonej i zielonej).
4. Napisać jeszcze 8 postów zgodnie z zasadą Bloguj o tym, o czym nikt inny nie bloguje.
5. Nagrywać vlog do każdego posta, począwszy od 6 kwietnia – czyli zrobić 8 vlogów.
6. Zapoznać się z zespołem redakcyjnym w nowej pracy w wydawnictwie.
7. Zaklimatyzować się w nowym mieście.
8. Pokonać strachy i lęki związane z dalekim wyjazdem.
9. Przeczytać pięć książek Katarzyny Puzyńskiej i zakupić najnowszą – „Norę”.
10. Zadbać o włosy i paznokcie. Wyleczyć się z obecnej choroby.

To właśnie moje cele na kwiecień. Nie za dużo, nie za mało – myślę, że dziesięć to tak optymalnie. Jestem ciekawa, czy Ty zrobiłaś/eś swoją listę celów na obecny miesiąc. Napisz w komentarzu, jak widzisz moja weryfikację planów, jak oceniasz nowe założenia oraz jakie masz swoje. Naprawdę jestem bardzo, bardzo tym zainteresowana!

Tak jak wspominałam na Facebooku w komentarzach do niezwykle popularnego wpisu z podsumowaniem marca – w tym miesiącu kwietniu na blogu będzie tylko 10 postów, o 37 mniej niż w marcu. Ale to nic! Takie są plany i tyle postów ujrzysz na tym blogu w tym miesiącu. Do zobaczenia!

Reklamy

376. Tymczasem: blogowe podsumowanie marca

43346c3210c926d281e0e78cd86eee04

Nie czekamy, zabieramy się za podsumowanie marca! W tym wiosennym miesiącu napisałam aż 47 postów, z czego 30 przypadało na 30 Day Open Letter Challenge (klik). Pozostałe 17 były to posty tzw. zwyczajne. Teraz sprawdzę, kiedy było Was na blogu najwięcej, które wpisy miały najwięcej odsłon, a które najwięcej komentarzy.

TOP 3 dni, na których było najwięcej wejść na bloga:

  • 29 marca – 128 wejść,
  • 24 marca – 236 wejść,
  • 16 marca – 252 wejścia.

TOP 3 postów, które były najczęściej odwiedzane:

TOP 3 postów najczęściej komentowanych:

Najlepiej performującym postem był zdecydowanie ten: „Wyglądam jak Marilyn Monroe!”. Uzbierał najwięcej odsłon, tego dnia było najwięcej wejść na blog, a także uzyskał sporo komentarzy (drugie miejsce). Trzeba przyznać, że był mocno kontrowersyjny i odbił się szerokim echem, z czego osobiście bardzo się cieszę.

Jeszcze ze statystyk ogólnych: styczeń – 794 wejścia, luty – 2163 wejścia, marzec – 2550 wejść. Poprawiłam wynik o 387 odsłon, chociaż należy pamiętać, że marzec miał 31 dni, a luty tylko 28. Jest to jednakże pewne osiągnięcie, że ludzi na blogu było więcej niż w poprzednim miesiącu. Średnio wejść na blog było 82 dziennie. Dążę do tego, by było to 100 odsłon, ale to raczej niemożliwe. W kwietniu będzie mniej postów – najprawdopodobniej 10. Więc na kwiecień obniżam poprzeczkę do 50 wejść dziennie. Trzymajcie kciuki!

A jak tam Twoje podsumowanie marca?
Zrobione?
Gotowa/y na kwiecień z nowymi planami?

375. List do swojego odbicia w lustrze

Kochana Olgo!

Ten list do swojego odbicia w lustrze jest zdecydowanie najtrudniejszy ze wszystkich. Nie mam Ci zbyt wiele do powiedzenia, bo wszystko dzieje się na bieżąco. Na bieżąco przechodzisz przez codzienność, rozwiązujesz napotkane problemy, przeżywasz dni, przesypiasz noce. Jeszcze nie pracujesz, ale to niedługo ma się zmienić. W niedalekiej przyszłości wyjedziesz za pracą do miasta oddalonego o pięć godzin jazdy od Twojego miejsca zamieszkania. To niesamowite wyzwanie, ale trzeba też przy tym przyznać – bardzo trudne do realizacji. Sama wiesz dobrze, jak paraliżuje Cię strach, jakie obawy się odzywają, jakie lęki powstają w związku z tym wyjazdem. Co musisz zrobić? Oczywiście je pokonać. Stanąć w szranki z życiem mimo wszystko, mimo strachu. To już niedługo, ten cały wyjazd. Spakujesz się w jedną z dużych walizek i będziesz musiała ją przewieźć przez pół Polski, potem wziąć taksówkę i dojechać na miejsce. Na miejscu powinno być już lepiej, najgorsza to jest ta pięciogodzinna droga. Jakoś musisz dać radę. Jakoś musisz pokonać swoje lęki. Co jeszcze mogę Ci powiedzieć? Niezmiennie trzymam za Ciebie kciuki, za to, aby wszystko się dobrze powiodło. Zgodnie z planem. Wiesz przecież, że masz plany i marzenia. Które należy realizować. Oczywiście szukasz cały czas jeszcze innej pracy – może uda się znaleźć jakąś przed wyjazdem jeszcze, by móc nie jechać na drugi koniec Polski. Wszystko okaże się w nadchodzącym miesiącu – kwietniu. Wszystko wtedy się wyjaśni. Pamiętaj: GIRL POWER! Cokolwiek by się nie zdarzyło.

fd921f35cbed54b977b2b7ba6ee53902

Olga

373. List do osoby, która zmieniła moje życie

Najdroższa Courtney!

Piszę ten list do Ciebie, chociaż nigdy go nie odczytasz. Moje wyzwanie „30 Day Open Letter Challenge” dobiega końca, a w nim jeszcze bardzo ważny temat – list do osoby, która zmieniła moje życie. Z pewnością jesteś to właśnie Ty? Dlaczego, jakim sposobem? W 2014 roku, w wieku 13 lat, zaczęłam słuchać muzyki, którą stworzyłaś wraz z zespołem Hole. Przede wszystkim była to płyta „Live Through This”, a potem „Pretty on the Inside” oraz kompilacja „My Body, the Hand Grenade”. Wszystkie trzy w swoim niesamowitym kształcie naprawdę wpłynęły na mnie i na życie, które wówczas wiodłam. Przede wszystkim zapragnęłam być silną i niezależną kobietą, taką jak Ty jesteś. Postanowiłam, że taka w przyszłości będę. Tak jak Ty, mam za sobą nieudane związki i tak jak Ty, wyszłam z nich zwycięsko, choć były drogą przez piekło. Dziś, tak jak Ty, jestem wolną singielką. I tego zamierzam się trzymać. Zmieniłaś także moje podejście do feminizmu – jestem jego wyznawczynią, ale bardzo „lightową”, lubię feminizm w wersji „light”, czyli w zdrowy sposób, dotyczący głównie mojego życia codziennego, a nie spraw, na które nie mam wpływu (typu polityka czy prawo). W swoim domowym zaciszu jestem feministką, tak jak i Ty. Jesteś dla mnie wzorem już od długich 15 lat! Wzorem niepodległej, wspaniałej kobiety. Chcę być taka jak Ty.

cd21c3208d10ae37e5afa41693f280df

Twoja fanka Olga