310. Tymczasem: blogowe podsumowanie stycznia

głodówka-podsumowanie-31

W styczniu przeniosłam i połączyłam dwa swoje blogi w jeden obecny, który tutaj widzicie. Stało się to 18 stycznia, a 19 zamieściłam pierwszy wpis, stricte powitalny. Styczeń opiewał dokładnie w 7 postów (w tym ten jeden organizacyjny). A teraz trochę statystyk w ramach podsumowania.

TOP 3 dni, na których było najwięcej wejść na bloga:

  • 29 stycznia – 77 wejść,
  • 30 stycznia – 100 wejść,
  • 31 stycznia – 152 wejścia.

TOP 3 postów, które były najczęściej odwiedzane:

TOP 3 postów najczęściej komentowanych:

Personalnie moje ulubione wpisy to oczywiście „Pamiętniki dziewczyny” cz. 1 i cz. 2. A Wy jak sobie radzicie? Prowadzicie takie statystyki na swoim blogu? Robicie podsumowania? Jak bardzo lubicie swoje blogi? Ja swój uwielbiam, bo dzięki niemu praktycznie cały czas chce mi się pisać, wprost „nosi mnie”. Życzę Wam tego samego! Posiadanie bloga naprawdę może uskrzydlać.

Reklamy

293. Witam na nowej stronie

Jesteś na stronie, która wyniknęła z fuzji dwóch moich blogów – http://www.wizjoterapia.blog.pl oraz http://www.bbewitchedd90.blogspot.com.

Oba blogi były prowadzone w podobnym duchu i klimacie, więc postanowiłam je połączyć.

Jak być może Ci wiadomo, serwis blog.pl z dniem 31 stycznia 2018 zostaje zamknięty. Stąd m.in. moje przenosiny na WordPress.

Mam nadzieję, że zagościsz w mojej witrynie na dłużej, będziesz odwiedzać i komentować. Do tego serdecznie zapraszam.

cropped-9b977ed85ed89023c658017f66622c181.jpg

~Vai Bewitched

278. Przeszłość i przyszłość tego bloga – podsumowanie

Liczby
Bloga zaczęłam prowadzić 1 lipca 2013 roku. Przez okres czterech i pół roku (środek 2013-2017) zamieściłam 58 postów, co daje średnio jeden post na miesiąc. Blog przez ten czas został odwiedzony prawie 12400 razy, co daje średnio 230 odwiedzin na miesiąc. Można wnioskować więc, że każdy pojedynczy post odwiedzany był średnio 230 razy. Blog został sfollowany na Google+ przez 69 unikalnych osób, a na Facebooku, którego założyłam stosunkowo późno (17 czerwca 2017) – „zalajkowany” jak do tej pory przez 61 osób (jeden lajk jest oczywiście mój). Blog podzielony jest na siedem głównych kategorii. Co zawierają?

Treść
Rozpoczęłam bloga serią rockowo-grunge’owych outfitów, które nosiłam dumnie przez cały 2013 rok, a ostatni outfit zamieściłam 30 listopada 2013. Łącznie zamieściłam 13 różnych stylizacji – wszystkie znajdują się pod tym linkiem.

Ponadto, zamieściłam cztery odcinki serii „Hairstory”, czyli co działo się przez kolejne lata na mojej głowie. Seria ta cieszyła się wielkim powodzeniem wśród czytelników i przyciągnęła ich najwięcej ze wszystkich serii, które prowadziłam. Wszystkie posty są tutaj – klik.

Kolejną wielką kategorią wpisów jest Literatura – napisałam 13 postów dotyczących literatury, m.in. wstawiłam część teoretyczną swojej pracy magisterskiej o Female Gothic, robiłam coroczne podsumowania książkowe, recenzowałam Courtney Love: The Real Story i bawiłam się Facebookową akcją „10 najlepszych książek” – klik.

Następną dużą kategorią jest oczywiście Moda – reasumowałam na blogu trendy na każdą porę roku i wybierałam swoje ulubione, napisałam historię ramonesek i kurtek jeansowych, opisałam trend GIRL POWER, inspirowałam się modą z filmu „My, dzieci z dworca Zoo” – wszystko tutaj.

Trzecią wielką kategorią jest Muzyka – pisałam o post-rocku, o Courtney Love, opisywałam ruch RIOT GRRRL i umieszczałam go w kontekście teraźniejszości jako stylizację muzyczną. [Pierwszy z postów był o riot grrrl w latach 2011-2014 (klik), a drugi o r.g. w latach 2014-2017 (klik).] Z tych postów jestem szczególnie dumna i to one powinny być (albo są) znakiem rozpoznawczym tego bloga. Także przyciągnęły sporo czytelników.

Czwartą kategorią jest Kino. Zawiera ona siedem postów – pisałam co nieco o polskim kinie, a przede wszystkim napisałam cykl postów „Muzyka i Film”, czyli opisałam po kolei: muzyczne filmy fabularne, filmy fabularne inspirowane rzeczywistością i filmy dokumentalne – o, tutaj, klik.

Ostatnią kategorią są ARTykuły – jak nazwa wskazuje, całkiem luźne w treści eseje. Napisałam „10 dobrych i dalekosiężnych skutków tego, że twoje dziecko posiada własny pokój” (inspirowane nieco Wirginią Woolf i jej „Własnym pokojem”), „Bieżnie, fitnessy, treningi – kobieto, dla kogo ćwiczysz? Dlaczego biegasz?„, „Czasem u mnie OK, czasem nie” (wpis podsumujący), „O lumpeksach słów kilka” i opis swojego pokoju w „Mój były, czwarty już pokój„.

I co dalej?

Przyszłość
Nie zamierzam opuszczać tego miejsca, mimo że w moim sercu na pierwszym miejscu jest przede wszystkim mój stary blog, który odnowiłam na początku października 2017 i dotąd zamieściłam już na nim 30 (sic!) wpisów (www.Wizjoterapia.blog.pl). Ten blog z kolei jest, jakby nie patrzeć, nieodłączną częścią mnie i będę dalej prowadzić i promować oba blogi, które posiadam, ale – jak postanowiłam – na pewno nie będę dublować wpisów. Na tym blogu zajmę się przede wszystkim Modą, Literaturą, ARTykułami, może wrzucę jakiś outfit na wiosnę, może zrobię kontynuację Hairstory – będę obracać się wokół szeroko pojętej rockowej publicystyki, czyli będę pisać o tym, o czym w założeniu jest ten blog – o rocku i korespondencji sztuk by Ana Bewitched.

Social
Tym, co łączy oba blogi jest mój fanpage na Facebooku, „Ana Bewitched aka Vai Rose” – KLIK. Zapraszam tam każdego, kto chce być na bieżąco z treściami z obu moich blogów. Dodam, że na „Wizjoterapii” skupiam się przede wszystkim bardziej na swoim wnętrzu, jest to blog osobisty, ale także w klimacie rockowym, muzycznym, nieco literackim, zamieściłam tam nawet swój kosmogram urodzeniowy (układ planet na niebie w momencie narodzin i co z tego wynika).

Wizjoterapia zawiera 9 kategorii wpisów, a najnowszą serią, którą rozpoczęłam jest rewelacyjna i jedyna w swoim rodzaju – o muzyce Courtney Love i jej zespole Hole – i łączy historię z interpretacją, moją identyfikację z inspiracją, którą czerpię. Jest to biograficzno-autobiograficzny mix muzyczno-lifestylowy, będzie sporo przede wszystkim o Courtney i Hole, ale także co nieco o mnie samej w kontekście ich muzyki. Zapraszam tutaj: klik. Dziś zamieściłam pierwszy post, jutro piszę kolejny, i tak co dzień.

Warto dodać, że mój pseudonim „Vai Rose” był pierwszy, pierwotny, i sięga 2005 roku. Ana Bewitched natomiast narodziła się, gdy studiowałam, na potrzeby tego bloga, który teraz czytasz – powstała w 2013 roku.

Co dalej?
Widzimy się tutaj, na blogu Any Bewitched, najprawdopodobniej jeszcze w listopadzie. Na ogień pójdzie nowojorski zespół Cilver wraz z debiutancką płytą Not the End of the World. Ich kawałek, I’m America, przypomina mi moje amerykańskie wojaże – i być może zrobię coś na kształt miksu muzyczno-podróżniczego, zamieszczę swoje wspomnienia z USA. Takie są plany! Ana Bewitched nie umarła, żyje i ma się dobrze.


I’m America, drink the water
I’m America, bring you life
I’m America, I’m your daughter
Nobody left behind

 

I’ve been bloodied, I’ve been muddied
Brought down to my knees
I stood in line, waiting to shine
Now it’s my time

 

…Stay Tuned!

276. Rocznica bloga – 12 lat

Dzisiaj krótko o rocznicy bloga – kończy 12 lat. Gdyby przenieść się do pierwszego wpisu sprzed tych dwunastu lat, brzmiał on tak:

1. Jak niżej
30 października 2005

Post testowy. Całkiem spontaniczny. Strona wizualna też się przecież liczy. Późna godzina i zewsząd słyszę, że czas już kończyć; że to już. Powinno mnie nie być. Mam dosyć umierania ze strachu…

AKTUALIZACJA: Skończyłam pracę nad grafiką, więc można zacząć ją podziwiać. Poza tym, przewiduję pojawienie się tutaj kolejny raz jak najszybciej. Postaram się być systematyczna (zawsze miałam z tym problemy).

Natomiast wpis z pierwszej rocznicy znajduje się tutaj. Drugiej nie obchodziłam, trzeciej też nie, a czwarta w ogóle nie nadeszła, bo skończyłam pisać w sierpniu 2009. Dzisiaj więc należycie, po długiej przerwie, obchodzę rocznicę 12-tą!

Blog przez 12 lat przeżył cztery transformacje wizualne, najpierw wyglądał tak, później tak, następnie tak – a tak, jak widzicie, wygląda dzisiaj. Ze wszystkich tych grafik jestem równie zadowolona, a najbardziej chyba podobał mi się w drugiej wersji, zdominowanej fioletami. Dzisiaj też rządzą u mnie fiolety – bo kocham ten kolor.

Na razie nie zapowiada się, bym zmieniła wygląd bloga, ponieważ jestem zadowolona z tego, jaki jest teraz. Uwielbiam fiolet, Marilyn Monroe, poezję Lang Leav, rycinę Melancholia I, i pozostałe widoczne, dająca do myślenia obrazki, które wstawiłam. Na razie więc blog pozostanie w takiej właśnie postaci.

Słucham teraz tego, czego słuchałam wówczas, gdy miałam 14, 15, 16 lat – A Perfect Circle.

I jest mi dobrze. Uwielbiam te nuty, kocham wracać do nich po długim czasie nie słuchania. Wrócić do takiej twórczości, to jak wrócić do starego, przytulnego domu, w którym znasz wszystkie ściany, sufity, drzwi i okna. To wspaniałe przeżycie. Polecam każdemu tak odświeżać sobie muzykę. Dzisiaj po prostu tak – nostalgicznie… Ale bloga zamierzam oczywiście prowadzić dalej. To moje ukochane miejsce w Sieci, najbliżej mojemu sercu. Życzę sobie kolejnych owocnych dwunastu lat.

264. „Homo-Zodiacus” jako książka, przez którą nie przebrnęłam

Dawno nie natrafiłam na książkę tak wymagającą, jeśli chodzi o treść i zrozumienie. Przeczytałam 50 stron z niecałych 300. Leszek Weres, autor, zastrzega, że najlepiej czytać książkę w całości, a nie wybiórczo – o swoim znaku zodiaku (u mnie to Skorpion). Ja jednakże nie potrafiłam przebrnąć przez trudną, nieprzystępną i wyczerpującą pisaninę i zaprzestałam już po Baranie (pierwszym znaku).

Książka miesza mocno filozofię, literaturę i astrologię. Taki miks nie przypadł mi do gustu. Jakoś daleko ta książka mi się wydaje być od astrologii urodzeniowej, która jest przedmiotem mojego zainteresowania. Autor wspomina, że dzięki „Homo-Zodiacusowi” łatwiej jest zrozumieć „Mandale życia” t.1 i t.2., więc powinnam najpierw przeczytać „Homo-…”, a później „Mandale…” – i tak rzeczywiście będzie, po „Mandale…” sięgnę zaraz po „Zodiacusie”. Jestem ciekawa, czy te dwa tomy będą równie nieprzystępne, co „Homo-Zodiacus”. Na szczęście zapłaciłam za nie jedyne 10 zł na Allegro.

Spróbuję przebrnąć, ale niczego nie obiecuję. O wiele lepiej zapowiadają się książki ze Studia Astropsychologii – nowoczesne, postępowe i przede wszystkim – współczesne. To na nie głównie czekam.

Na koniec fragment zawikłanego języka „Homo-Zodiacusa”, o Baranie:

Untitled 1

Prawda, że mało zrozumiałe? Niemal bełkot. Nie wiem, czemu ta książka została mi polecona. No cóż, tak to jest, jedne książki się spodobają, inne nie. Najważniejsze to nie zmuszać się do czytania.