274. Moja przemiana?

Dzisiaj luźny wpis. Robiłam sobie wczoraj selfies i porównywałam do fotografii z 2008 roku. Ubrałam się tak samo, założyłam te same wisiorki, podobnie się uczesałam (na tyle, na ile pozwalają mi moje włosy) – i zaczęłam robić zdjęcia. Efekty poniżej. W 2008 wyglądałam tak: Natomiast 9 lat później, niemal 10, tak: Na ostatnim zdjęciu uśmiecham się i…

272. Wyzwania

Moim największym wyzwaniem jest osiągnięcie wagi 55 kg. Daję sobie na to czas do końca lutego 2018/początku marca. Obecnie wykonuję wyzwanie przysiadów, ćwiczeń na ręce oraz brzuszki. Jestem na 25. dniu z 30. Ćwiczę dzielnie. Dlaczego 55 kg? Otóż mam taki zakład z kolegą, że osiągnę tę wagę – inaczej jest sroga kara, taką wymyślił…

265. Pustka w głowie

Nie boję się przyznać, że mam pustkę w głowie. Pisanie powinno zostać dla mnie zabronione, póki nie wymyślę czegoś dobrego, bo inaczej owocuje to grafomanią. Mam teraz mnóstwo innych zajęć, chodzę na fitness, grafikę komputerową, studia podyplomowe w zakresie redakcyjno-wydawniczym, jestem samoukiem astrologii urodzeniowej, wieczorami zwykle oglądam League of Legends. Na pewno otacza mnie mniej…

247. Cicha ruina

Vaylayn odpaliła pierwszego z rana papierosa. Delektowała się jego smakiem, po czym ugasiła końcówkę. Trzeba by było napisać coś sensownego – pomyślała przed pustym oknem dodawania wpisu na swoim blogu. – Tylko co? Wykonała już wszystkie poranne ćwiczenia i miała przed sobą połowę wolnego dnia. W sam raz na wymyślenie, o czym by napisać. Była 10:30, do…

(176.) 3* Spod długich rzęs

18 lat. To tak dużo i tak mało zarazem. Dokąd dotarłam, gdzie jestem, czego dokonałam? Wszędzie i nigdzie. Wszystko i nic, takie mam wrażenie. Fotel, który zajmuję, mam od niedawna, jest całkiem inny od pozostałych foteli, które przewinęły się w moim pokoju. Jest duży, czarny, wygodny, biurowy, bardzo sympatyczny. Pamiętam dawny spory fotel z brązowym…

172. Wisieńka na torciku

Po emocjach cieszę się, że jestem skora przekazać jedynie to: xD Teraz tylko chcę i będę się śmiać. Uśmiechać się obiektywnie i śmiać się subiektywnie – właśnie z tego, jak czasem wielka, czarna, niczego nie warta mucha potrafi mnie bardzo zirytować, a którą przecież tak łatwo można roztrzaskać o ścianę i wysłać w ciemne zaświaty….