Moje włosy i fryzury – aktualizacja

Tak jak obiecałam wczoraj, dzisiaj będą zdjęcia aktualne. Zrobiłam je po prostu dzisiaj. Aktualizujemy serię „Hairstory” o nowe, aktualne zdjęcia! Widać na nich moje obecne ombre – włosy naturalne od góry, przemieniające się w jasny blond. Enjoy!

Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.32 #2Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.32 #3Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.32 #4Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.32 #5Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.33 #2Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.33 #4Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.36Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.36 #2Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.36 #4Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.37Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.46Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.46 #2Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.46 #3Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.47Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.50Zdjęcie, 06.07.2018 o 10.47 #2

Tak wyglądam aktualnie – post dla wszystkich, którzy mnie nie widzieli albo nie widują. Mam nadzieję, że moja domowa sesja, z książkami w tle, przypadła Wam do gustu! Pozdrowienia,

~ Vai Bewitched ~

Reklamy

Moje włosy i fryzury – kontynuacja

I’m slipping into some kinda feeling
Got me believing
I’m coming out of all of the darkness
Now that I’m flawless

Napisałam jak do tej pory cztery części „Hairstory”, czyli mojej włosowo-fryzurowej historii. Dzisiaj przyszedł czas na kontynuację. Zakończyłam serię na sierpniu 2013 roku – a więc minęło już prawie 5 lat, odkąd nie aktualizowałam tej serii. Czas najwyższy więc odświeżyć ją.

Ostatnie zdjęcia, z jakimi mieliśmy do czynienia, dotyczyły moich różowych włosów. Takie miałam w 2013 roku. Wstawiłam także zdjęcie włosów zupełnie „naturalnych”, bez ingerencji fryzjera, takie, jakie udało mi się zapuścić. Przypomnijmy sobie to ostatnie zdjęcie i niech ono będzie punktem wypadowym do kolejnych fotografii.

2013 rok
Moje włosy – Sierpień 2013

W tym czasie prowadziłam oczywiście ten blog i wstawiałam jeszcze różne Outfity do odpowiedniej kategorii. Możemy prześledzić dzięki tym wpisom, jak wyglądałam w 2013 roku. Oto kilka takich fotografii:

wrzesień.jpg
Wrzesień 2013
c3244-img_6899_fotor
Wrzesień 2013
październik
Październik 2013
listopad.jpg
Listopad 2013

W listopadzie, dokładnie 30-tego, dodałam ostatni Outfit. Miałam włosy „różowawe”, coś w kolorze jasnego, truskawkowego blondu. Przez rok 2014 napisałam na blogu 12 postów – jeden miesięcznie. Nie mam z tego okresu żadnych zdjęć na blogu, ale na szczęście znalazłam kilka na komputerze. Zobaczmy:

J768x1024-116823
Kwiecień 2014

W dzień obrony, 7 lipca 2014, przefarbowałam swój blond na ciemny, naturalny brąz. Oto rezultat:

J360x360-60705
Lipiec 2014
J360x360-60714
Lipiec 2014
J1080x720-60182
Lipiec 2014

Przez cały 2015 rok miałam brązowe włosy. Potwierdzają to liczne zdjęcia, jakie znalazłam na komputerze.

IMG_20150524_190748
Lipiec 2015
IMG_20150524_194002
Sierpień 2015

Gdzieś w drugiej połowie 2015 roku wybrałam się do fryzjera, by obciąć swoje włosy na nieco krótsze. Wyszłam od niego z następującą fryzurą:

2015
Wrzesień 2015

Moje włosy były mocno wycieniowane, wręcz postrzępione. Było ich o wiele mniej. Jednak fotografię oceniam całkiem dobrze – nie było mi aż tak źle w takiej fryzurze.

2016 rok był bardzo złym okresem w moim życiu. Nie pamiętam, jakie miałam wówczas włosy, jakie fryzury – czarna plama, czarna dziura. Pustka. Po prostu NIC. O, a jednak udało mi się znaleźć zdjęcie.

IMG_20160804_072827
Sierpień 2016
1474998955341
Wrzesień 2016

Jak widać, miałam naturalne włosy rosnące od góry – czyt. odrosty – a później stary brąz z 2014/2015 roku. Jednym słowem, zapuszczałam naturalne włosy.

2017 rok był rokiem, w którym… byłam na studniówce. Wówczas pofarbowałam włosy na brązowo, ponownie. Dysponuję kilkoma zdjęciami z tego okresu – styczeń 2017:

Zdjęcie, 21.01.2017 o 11.47

Zdjęcie, 21.01.2017 o 11.37 #2

Pół roku później nadal miałam brązowe włosy:

Zdjęcie, 20.06.2017 o 11.09

DSC_0136

I teraz próbuję sobie przypomnieć, kiedy zdecydowałam się wrócić do blondu… Był to chyba już 2018 rok… Tak, był to styczeń, dokładnie 4-ty stycznia 2018 roku, kiedy zdecydowałam się ponownie na blond i byłam w tym celu u fryzjera.

Zrzut ekranu 2018-07-05 o 14.03.17

Zrzut ekranu 2018-07-05 o 14.04.49.png

Zrzut ekranu 2018-07-05 o 14.05.36

To tyle z „Hairstory – kontynuacji”. Jesteśmy na bieżąco z moimi włosami i fryzurami. Chciałam napisać ten post, koniecznie, no i udało się. Jutro natomiast, najprawdopodobniej, wrzucę zdjęcia zupełnie aktualne, aby pokazać, jak wyglądam obecnie. Oczekujcie dawki aktualnych fotografii.

~ Wasza Vai Bewitched ~

200. Moje włosy i fryzury – część ostatnia

Janis Joplin – Piece of my Heart (Janis Joplin’s Greatest Hits compilation, 1973)


Each time I tell myself that I, well I can’t stand the pain,
But when you hold me in your arms, I’ll sing it once again

***
LET’S GET THE SHIT DONE! Po wątpliwościach, rozczarowaniach i złych nastrojach, uwierzyłam w końcu, że jasny blond na głowie to jest „mój kolor”. Przede wszystkim, rozjaśniał moją twarz, wtedy jeszcze często zamyśloną, a dla niektórych wręcz poważną czy smutną. Teraz dobrze współgra z moim ogólnym dobrym samopoczuciem 🙂

Zapowiedziałam, że będą niespodzianki, kolory, plany i marzenia. Pisałam także w poprzedniej części, że moje jasne włosy przechodziły w międzyczasie kilka delikatnych koloryzacyjnych metamorfoz – mam na myśli teraz już rok obecny, hello, 2013.

Zorientowani w modowych trendach być może pamiętają, że tak zwany pink trend pojawił się wraz z wiosną 2012. Wtedy zupełnie go przegapiłam, ale trend ten przeżywał na mojej głowie nieświadomy renesans rok później, wraz z zimą/wiosną 2013 (pamiętacie – zima dłuuuga, a wiosny prawie wcale?).

Tak myślę, że po prostu trzeba było ją brać trochę z przymrużeniem oka.

 

Przepis na różowe włosy

Różowy kolor uzyskuję w sprytny sposób: kupuję czerwoną szamponetkę (najlepiej z firmy Marion), wykorzystuję jakąś 1/6 na jedną koloryzację, mieszam ją ze zwykłym szamponem i tę mieszankę trzymam na głowie jakieś 3 do 5 minut.

Kolor na początku jest intensywny, ale po każdym myciu traci. Ale zawsze podczas mycia można znowu użyć powyższej magicznej mieszanki.

Marzec 2013

Przestrzegam jednakże przed używaniem szamponetek Palette. Każda, kto interesuje się tematem wie, że Palette niestety zbyt mocno przyczepia się do włosa. Dzieje się tak nawet w przypadku teoretycznie zmywalnych szamponetek. Gdy raz jej użyłam (potrzebowałam, a nie mogłam znaleźć Marion), szybko złapała i miałam wręcz czerwonawe włosy, róż to na pewno nie był, i tak też się spłukiwały – przez jasną czerwień do ocieplonego blondu.

Co dziwne, w wyniku używania tej mojej magicznej mieszanki, możliwe jest uzyskanie pasemek.

 

Tak wygląda róż bardziej sprany. Fryzura całkiem na luzaku, bo po co się stroić do parku na trawę?
Ale różowe okulary muszą być!

Miałam różowawe włosy jeszcze całkiem niedawno, na tej sesji – ale obecnie cieszę się zwyczajnym blondem. Mam świadomość, że na mojej głowie panuje obecnie faza przejściowa.

Uważam, że włosy – odpowiednio zadbane, dopasowane i wypielęgnowane – są autentyczną częścią tożsamości (fizyczną jej cechą, która oddziałuje na dobry nastrój, czyli psychikę). Kiedy fryzjerka, o której czynie opowiadałam w poprzednim poście, obcięła mnie na wyjątkowo krótko i nierówno, wiedziałam, że naprawdę dużo straciłam! Obecnie układam się, sklejam własną tożsamość, której istotną częścią okazują się w tym procesie także i włosy. Nie tylko to, co mam w głowie, ale także to, co na niej… 🙂

Sprawa wygląda tak, że nie byłam u żadnego „specjalisty”, czyt. fryzjera, od lutego 2012. Dziś, półtora roku po skróceniu, moje włosy urosły do tej długości:

Jak myślicie, dużo? Tylko raz, góra dwa, samodzielnie przycinałam sobie końcówki, a tak to pozwalam im rosnąć. Ze szczególną troską dobieram szampony i odżywki. Na razie żadnej reklamy robić nie będę, choć mam ją trochę w planach 🙂 Zapuszczam włosy i przygotowuję je na wizytę u fryzjera, który DOBRZE NAS ZROZUMIE i nie zrobi nam żadnej krzywdy! To są te plany i trochę marzenia.

Tak się kończy ta, niespodziewanie długa, włosowo-fryzurowa historia. Kończy się na tym, że włosy na szczęście mam i to coraz dłuższe, ale fryzury to niestety praktycznie brak. W ogóle nie noszę ich rozpuszczonych. Bo wyglądają jak szczota. „Rozpuścić szczotę, jak myślisz?” – pytam się o radę. Bardziej w żartach niż na serio, i znowu ją spinam. Niestety nie pasują mi proste, nie wycieniowane włosy. W głowie różne myśli, to i fryzura ma być zróżnicowana 😉

Tymczasem życzcie mi cierpliwości, muszę się w nią uzbroić…

PS. Żeby powiększyć galerię tego posta, kilka architektoniczno-nieruchomościowych dodatków, które przykuwają moją uwagę na ulicy nie mniej niż fajnie ubrani ludzie czy ich ciekawe fryzury.

Opuszczony (?) dom uchwycony parę lat temu na wycieczce rowerowej (2009?2010?)
Milutki przybytek rozpusty w stylu rodziny Addamsów, na tle zimowego nieba 2013
Podgórna 10 w Poznaniu, wrota do nieznanego wymiaru, 2013
Pocztówkowe ujęcie Poznańskiej Opery, 08.2013
I znowu widok na Teatr Wielki i fontannę w Parku Wieniawskiego, ale z innej perspektywy, 08.2013
Na koniec ja różowa i szczęśliwa, że daję radość niebieskiemu tańczącemu dziecku 😉