Żegnamy Olgę (Korę) Sipowicz

22 września 1994 roku wyszedł siódmy album studyjny zespołu Maanam pt. „Róża”. Z nim mam pierwsze wspomnienia związane z twórczością tego zespołu. Miałam zaledwie 4 lata, kiedy słuchała tego albumu moja Mama. Można więc powiedzieć, że w pewien sposób wychowałam się na tej muzyce. Huśtałam się w drzwiach od kuchni, a w tle była Mama i wybrzmiewała „Róża”.

abababab

Kora Jackowska miała 30 lat, gdy wraz z Maanamem nagrała pierwszą płytę, było to w 1981 roku i płyta nosiła nazwę po prostu „Maanam”. Do 1990 roku, kiedy się urodziłam, zespół nagrał jeszcze cztery płyty – „O!”, „Nocny patrol”, „Mental Cut” i „Sie ściemnia”. W wolnej Polsce zespół wydał „Derwisza i anioła” (1991) oraz legendarną już „Różę” (1994). Album, który towarzyszył moim latom dziecięcym.

Po „Róży” zespół, w różnych składach, nagrał jeszcze cztery płyty – „Łóżko” (1996), „Klucz” (1998), „Hotel Nirwana” (2001) oraz „Znaki szczególne” (2004). Żaden album już później nie odniósł tak spektakularnego sukcesu jak „Róża” właśnie i żaden już album tak nie wybrzmiał w moim rodzinnym domu, jak właśnie ten z 1994 roku. Do dzisiaj niemal każdą piosenkę z tej płyty znam na pamięć.

  1. „Róża (zdrada i wniebowstąpienie)” – 2:52
  2. „Zapatrzenie” – 2:56
  3. „List (to nie hołd)” – 2:46
  4. „Cafe Maur” – 3:42
  5. „Bez ciebie umieram” – 4:01
  6. „Wieje piaskiem od strony wojny” – 2:58
  7. „Słońce jest okiem Boga” – 3:43
  8. „Kocham i nienawidzę” – 3:04
  9. „Owady podniosły skrzydła do lotu” – 3:01
  10. „Nic dwa razy” – 2:17
  11. „Mówię do ciebie coś” – 3:56
  12. „Owady podniosły skrzydła do lotu (wersja filmowa)” – 6:03

Te nieco ponad 40 minut muzyki zostało i zostanie ze mną już na zawsze. Kiedy ktoś pyta o Maanam, rekomenduję tę właśnie płytę. Dziś odeszła postać nietuzinkowa, niezwyczajna i po prostu wielka. Zapamiętamy Korę jako artystkę bezkompromisową, niezwykle płodną i twórczą, jako przepiękną kobietę, matkę, żonę, babcię, przyjaciółkę, inspirację wielu, wielu innych artystów oraz zwykłych ludzi. Muzyka zostaje na zawsze.

Reklamy

Moje 4 miesiące z programem Juice Plus+

19 marca rozpoczęłam przygodę z programem Juice Plus+ – metamorfozę 120-dniową, czyli w skrócie 4-miesięczną. Dokładnie dzisiaj mijają 4 miesiące, odkąd odchudzałam się z produktami z tej linii – szejkami oraz suplementem diety w postaci sproszkowanych jagód.

ababab

Zapłaciłam za te produkty – sześć opakowań czekoladowych i waniliowych szejków (patrz: zdjęcie – to te opakowania w tle) oraz dwa opakowania jagód (patrz: zdjęcie – to ten fioletowy słoiczek) – niemałą kwotę – ok. 1300 złotych. Do pewnego momentu miałam też swoją mentorkę-opiekunkę, panią Iwonę, jednakże zrezygnowała ona z pracy i po prostu zostawiła mnie na lodzie. Od tamtej pory jakoś radziłam sobie sama.

Całkiem niedawno w ramach rekompensaty za taką sytuację otrzymałam dużo PDF-ów związanych ze zdrowym odżywianiem – rozpiski diet, ćwiczeń, tabele pomiarów, przepisy na różne dania. Z tą „bronią” jest mi nieco łatwiej odchudzać się. Jak moje odchudzanie wygląda na co dzień?

Codziennie jem to samo – rano owsianka, potem dwie kanapki na drugie śniadanie, później obiad (kurczak z warzywami), następnie przekąska – jabłko, a na kolację szejk. Ok. 15:00 lub 17:00 przebiegam 5 kilometrów, czyli tracę nieco ponad 400 kcal codziennie. I w ten sposób to aktualnie wygląda.

Mój bilans po czterech miesiącach odchudzania to równe -6 kg. 1,5 kg na miesiąc. Moim zdaniem, i zdaniem innych ambasadorek programu Juice Plus, to śmiesznie, ale i oburzająco, mało. Podobno powinnam lekko schudnąć 15 kg. Ale zaniedbałam dietę, jak i zaniedbała mnie moja opiekunka, bo nie dostałam od niej żadnych rozpisek diety, nic!

Nie poddaję się i walczę dalej. Jeszcze mam półtora opakowania szejka i pół opakowania jagódek. Jagódki miały wpłynąć na włosy i paznokcie – paznokcie mam w miarę mocne i długie, ale włosy jak wypadały, tak niestety wciąż wypadają. To mój duży problem. Ale tak jak mówię, nie poddaję się i walczę dalej – wciąż stoję na drodze do wymarzonej sylwetki, ważącej 60 kg. To mój cel, to moje marzenie, to mój plan.

A Ty – walczysz ze swoją sylwetką?
Czy jesteś zadowolona z tego, co jest?
Jakie diety stosujesz i co robisz, by schudnąć?

Jacy faceci podobają się feministkom?

Jestem na Facebooku w grupie dla polskich feministek. Zapytałam w niej, robiąc mały research, jacy mężczyźni im się podobają. Im, jako feministkom, ale przede wszystkim, po prostu – kobietom. Dzisiaj poznamy kilka takich wartościowych głosów w dyskusji. Chodziło mi zarówno o wygląd, jak i charakter.

36223250_2230475430301098_5974732183741399040_n.jpg

K.P.:  nie ogarnełabym braku tolerancji, homofobii i patriarchatu

A.B.J.: Jacy? Normalni. (…) Mnie podobają się mężczyzni o wysokiej kulturze osobistej, samodzielni (tzn. tacy, którzy pod nieobecność partnerki nie zamieniają domu w chlew i nie mają problemu ze zrobieniem sobie herbaty😉). O szacunku do kobiet i szanowaniu ich samodzielności nie będę pisać, bo to w tej grupie oczywiste.

G.D.: Ogarnięty (obsłuży się sam, konkretny, zorganizowany) brodacz z dziarami 😀

Zdjęcie poglądowe 😉

36324404_865002880360973_6771709648081780736_n

K.P.: Niewierzący czarodzieje feminiści 😉

J.Z.:  Inteligentny, z poczuciem humoru i fantazją, odważny i pewny siebie. Może się bać pająków i wysokości, ale nie bronienia własnych przekonań. Kobieta to dla niego przede wszystkim drugi człowiek, a nie jakiś stwór, którego „nie można zrozumieć”. Ideał wyglądu – średni wzrost i miła twarz bez brody, za to gęste włosy, ale od wyglądu ważniejszy jest zapach 🙂 Od garnituru woli flanelowe koszule i skórzane kurtki

A.R.: Przystojny charyzmatyczny inteligentny cierpliwy wysportowany czuły odważny pogodny nie marudzi przy jedzeniu biegnie na każde zawołanie i nie ogląda piłki nożnej

J.S.: Feminisci są najbarcdziej sexi. Oprócz tego: partnerscy, asertywni, z odekatną samooceną. Wyglad jest mniej istotny. Moze mylic.

E.B.: teiści, weganie/wegetarianie, bezdzietni z wyboru, feminiści, opiekuńczy, inteligentni i oddani 🙂 a z wyglądu po prostu zadbani (ile ludzi tyle gustów)

A.R.: Przystojny, wysoki, elegancki, zadbany feminista, partner, przyjaciel, z poczuciem humoru i dystansem do siebie, silny charakter potrafiący udźwignąć niezależność i wolność feministki. Odporny na stres, całkowicie samoobsługowy. Istnieje taki, jesteśmy razem 40 lat.

J.S.: Ateista! Racjonalista!

K.K-B.: Może być najprzystojniejszy na świecie, ale jak będzie głupim oszołomem, odpada.Facet to przede wszystkim partner z otwartym umysłem,inteligentny i tolerancyjny. Oczywiście feminista:) Najbardziej nie lubię typów macho, kolesi, co to mają pracujące żony, ale mówią ” kupiłem”, „zaplanowałem”, „zapłaciłem”…no bo przecież kobieta nawet jeśli pracuje, to jest gorsza, słabsza, niezaradna….Szlak mnie trafia na takie zachowania.

K.S.: Taki, który ma potencjał rozwoju, chce się uczyć. Poskramia ślepy gen rywalizacji na rzecz współpracy. Z poczuciem humoru i empatią. Obowiązkowy artysta (to nie oksymoron – jestem z kimś takim). Ateista. Reszta jest pochodną. Wygląd też ma znaczenie, ale bez przesady, bardzo lubię długie włosy, nie przepadam za wysiedzianą nadwagą.

W.P.: Długie włosy i szczupły/chudy. Mój ideał .
Z charakteru: ciekawski, szczery, z poczuciem humoru.

M.H.: Wydaje mi się, że każdemu podobają się ludzie o w miarę zbieżnych poglądach, więc feministkom będą podobać się feminiści, ateistkom – ateiści, konserwatystkom – konserwatyści itd. To chyba nie jest jakieś zaskakujące odkrycie 🙂

PODSUMOWANIE

Jak widać, partner feministki powinien być przede wszystkim zaradny, opanowany i zadbany z wyglądu. Jeśli chodzi o postawę, najlepiej racjonalista, ateista i realista. Nie liczy się aż tak wygląd, ale przede wszystkim właśnie charakter. Szarmanckość, szacunek dla kobiet, przeciwieństwo patriarchatu – jak najbardziej mile widziane i wręcz oczywiste. Opiekuńczy, spokojny, troskliwy – to ja dorzucam. Mający swoje pasje i zainteresowania, proaktywny, kreatywny, optymistyczny – nie pogardzimy. Pragnę podkreślić, że obraz takiego mężczyzny nie jest wcale idealistyczny – i potwierdzam – tacy istnieją. Trzeba mieć szczęście lub dobrze szukać.

A Ty, znalazłaś swoją drugą połówkę?
Co Was łączy, co dzieli?
Co najbardziej lubisz w swoim partnerze?