292. O co mi chodzi z tą Courtney Love? Cz. ostatnia

1. Dane o albumie
Dzisiaj na tapecie ostatnia płyta w dorobku Hole – Celebrity Skin. Jest to trzeci album studyjny w twórczości grupy. Został wydany na świecie 8 września 1998 roku. Został nagrany w USA – Kalifornii i Nowym Jorku – oraz w Wielkiej Brytanii. Jest to jedyna płyta, na której na basie udziela się Melissa Auf der Maur. Przy produkcji pomagał Billy Corgan z The Smashing Pumpkins, skomponował też około pięciu piosenek z albumu. Na okładce znajduje się skład zespołu.

HOle

2. Celebrity Skin

Płytę otwiera rockowy kawałek Celebrity Skin. Oh, make me over / I’m all I want to be / A walking study / In demonology. „Nagrałam Celebrity Skin, ponieważ dotknęłam wiele skór celebrytów” – powiedziała sama Courtney Love o utworze. Piosenka przewrotnie traktuje o Hollywood i całym środowisku celebrytów. Jest utworem znaczącym na płycie, od niego wziął się tytuł całego albumu. Osobiście uwielbiam tę piosenkę!

3. Awful

Awful to równie melodyjny kawałek, co jego poprzednik. Courtney rozlicza się w nim ze swoją punkową przeszłością – It was punk / Yeah it was perfect, now it’s awful. Nie jest już punkówą, lecz pełnowymiarową, rockową artystką, co słychać przez refren, przejście, jak i cały utwór w ogóle.

4. Hit So Hard

Ta piosenka to swojego rodzaju przejście między kolejnymi utworami. Nie jest jakoś super znacząca, raczej jest zapchajdziurą między AwfulMalibu. Nie darzę jej specjalnym uwielbieniem.

5. Malibu

Malibu to bardzo sukcesywny utwór. Przyniósł zespołowi dużo sławy i uznania. Znowu opowiada przewrotnie o Stanach Zjednoczonych, ich Zachodnim Wybrzeżu, na którym mieści się plaża Malibu. Jest w tekście także odniesienie do zmarłego męża Courtney, Kurta Cobaina: The light just radiates / I can’t be near you / The light just radiates.

6. Reasons to be Beautiful

I squashed the blossom and the blossom’s dead – kolejne odniesienie do Kurta Cobaina w tekście z CS. Autorka tekstu szuka przez całą jego przestrzeń potrzeby do bycia piękną – nie widzi już powodu, dla którego miała by być atrakcyjna. Pewne rzeczy stały się przeszłością, do której nie można powrócić.

7. Dying

Ten utwór to jedyna prawdziwa ballada na całym albumie. Opowiada o umieraniu w liryczny, poetycki sposób. Remember, you promised me / I’m dying, I’m dying, please / I want to, I need to be / Under your skin. Można powiedzieć, że cała ta piosenka to znowu zwrot do Kurta Cobaina, nieodżałowanej straty w świecie i dla autorki tekstu, Courtney.

8. Use Once & Destroy

Ta piosenka wyróżnia się w albumie, ponieważ została w całości skomponowana przez basistkę, Melissę Auf der Maur. Wyróżnia się przede wszystkim warstwą muzyczną. Występuje w niej nieco elektroniki. Pod tym względem właśnie utwór jest inny od reszty.

9. Northern Star

To kolejna ballada. Rozwijająca się, progresywna, z początku powolna, by później przyspieszyć. W swoim kształcie bardzo oryginalny utwór, miło wpadający w ucho.

10. Boys on the Radio

Ten utwór to swojego rodzaju kolejna zapchajdziura. Niewiele wnosi nowego do albumu. Ot, tak sobie jest.

11. Heaven Tonight

Wzruszający utwór, ponieważ nagrany specjalnie przez Courtney Love dla swojej córki, Frances Bean Cobain. I’ll gallop to you tonight, tonight / We’ll ride, I’ll bow down to you  / We’re going to heaven tonight / Tonight. Jak widać, tekst opowiada o wizycie w niebie u zmarłego Kurta Cobaina.

12. Playing Your Song

Arabskie rytmy na początku utworu wprowadzają w jego klimat. Mamy tu element nowości, obcości. Jest to ironiczny utwór o tym, jakoby Courtney ściągała muzycznie od swojego zmarłego męża, a także o tym, jak pozostali członkowie Nirvany czerpią profity z muzyki Cobaina (moim zdaniem, słusznie je pobierają, w końcu byli członkami zespołu). Utwór jest, uważam, bardzo ciekawy i godzien uwagi.

13. Petals

Utwór, który kończy płytę, zasadnie mieści się na samym końcu, ponieważ stanowi podsumowanie całego albumu. Wpadająca w ucho, melodyjna piosenka o tym, jak zmuszamy kogoś do powiedzenia prawdy. Jak wiadomo, najgorsza prawda lepsza jest niż kłamstwo i chyba o tym traktuje ten utwór.

14. Podsumowanie
Album Celebrity Skin został pozytywnie odebrany na całym świecie. Mimo tego, że pozostawia daleko w przeszłości punkową naturę zespołu, zaskarbił sobie fanów z powodu tego, że cechuje go nadal alternatywa, ale w nieco bardziej miękkim wydaniu. Jest to płyta rzeczywiście rockowa, ale z wieloma ozdobnikami i wyróżnikami, jak pianino, elektronika czy ciekawe chórki. Warto powiedzieć, że w japońskiej edycji płyty, album kończy Best Sunday Dress, kawałek sięgający dalekiej przeszłości, lat 80.tych, w nowej formie i z nową treścią.

Reasumując, Celebrity Skin to bardzo warty uwagi album. Wnosi wiele nowości i świeżości w zespół, który w końcu miał dużą przerwę w koncertowaniu. Efektem tej przerwy jest z pewnością ta właśnie płyta – efektem nieobecności na scenie, uzyskujemy nowy efekt – efekt prawdziwej świeżości. Zespół tylko udowodnił, że nie tylko nie zrezygnował z pisania piosenek, ale powrócił w nowej, niesamowitej formie. Inną historią jest to, że to niestety ostatni album studyjny w dorobku zespołu. To, co będzie robić Courtney od tej pory, to głównie działalność solowa (nawet album pod szyldem Hole z 2010 roku to IMO działalność raczej solowa). Tak więc, kończąc, zapraszam do słuchania albumu i komentowania.

Reklamy

94 uwagi do wpisu “292. O co mi chodzi z tą Courtney Love? Cz. ostatnia

  1. ~Aleksandra Załęska

    Przypominasz mi czasy liceum 🙂 Ostatnio pakując rzeczy u rodziców znalazłam płytę Hole „Live Trought This” – miło było powrócić do czasów, kiedy słuchało się takiej muzyki 🙂

    Polubienie

  2. Musze przyznać, że chociaż to „moje czasy”, bo kiedy wydali ten album byłam w liceum, to jakoś nigdy go nie słuchałam nałogowo. Owszem, kawałki leciały na imprezach, są mi znajome, ale chyba nie do końca mi pasuje. Ale to może dlatego, że wtedy zaczynały mnie już kręcić dużo cięższe brzmienia. W sumie, to w ’98 przeżywałam fascynację albumem „Theli” Theriona. 😉

    Polubienie

  3. Jak już kiedyś pisałam nie darzę, nie darzyłam i nie będę darzyć żadnych ciepłym uczuciem Courtney i Hole. No nie lubię ich i przemóc się nie mogę. Kurt jak najbardziej, ale nie Courtney. To mi jeszcze z czasów liceum zostało 😉
    Tak czy inaczej, fajny blog pisany z pasją i to się liczy 😉

    Polubienie

  4. Jesteś wielka miłośniczką Courtney i znasz tak wiele detali dotyczących jej twórczości. Dzięki takim pasjonatom możemy zgłębić dany temat i zanurzyć się w dźwiękach radujących duszę, bo jak mój mąż mówi: ,,muzyka to pocałunek dla duszy,, 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s