229. Post-rockum

 
Z okazji finału 8. edycji Must Be The Music i wygranej Besides, postanowiłam sięgnąć do archiwum swojej rozpoczętej, a nigdy nie rozwiniętej kariery dziennikarskiej, po tekst o post-rocku. Ma już prawie 5 lat i jest nieco subiektywny, ale dlatego, że moje stanowisko co do post-rocka nie zmieniło się, umieszczam go ponownie, lekko tylko przeredagowanego. Jest to dość ogólny tekst, którego zadaniem jest przybliżenie gatunku – ale podparty muzycznymi przykładami. Post-rocka słuchałam przez liceum, a podczas 5-letnich studiów zdarzyło mi się być na post-rockowych koncertach raczej tylko z sentymentu. Dzięki MBTM post-rock wrócił do mojego serca w wielkim stylu, a co cieszy jeszcze bardziej – został doceniony przez szeroką publiczność. No to zaczynamy.
 
POST-ROCKUM
Muzyka współczesna na przestrzeni lat wykształciła wiele rozmaitych gatunków, a w końcu zaistniał w niej taki, w obrębie którego istnieje równie duża różnorodność. Sprawcą muzycznego paradoksu jest post-rock. Pojęcie to coraz częściej przewija się w muzycznych dyskusjach, warto więc pogłębić wiedzę na jego temat, a być może nawet – poszerzyć własny muzyczny horyzont.
Początki muzyki post-rockowej sięgają 40 lat wstecz, ale największy jej rozwój przypada na ostatnie dwie dekady i wciąż trwa. Zróżnicowanie, o którym wspomniałam, mieści się w dwóch sferach – obiektywnej, czyli w samej muzyce i subiektywnej – odczuwaniu tejże. Instrumenty pozostają te same, co w muzyce rockowej, lecz służą do tworzenia zupełnie innych utworów, różniących się rytmem, tempem, współbrzmieniem dźwięków, dynamiką zmian, itp. Sam termin ‚post-rock’ odnosi się jakby do tego, co jest ‚po rocku’. Albo inaczej, tak jak osobiście lubię to interpretować, jest swoistym dopiskiem do rocka (post-scriptum).
Struktura utworu post-rockowego różni się od budowy piosenki rockowej – jest miejscem na swobodne łączenie często kontrastujących ze sobą brzmień, co jednak nie jest działaniem improwizowanym, lecz pozostaje budową przemyślaną i jednorodną. Sztuka post-rocka w zasadzie polega na tworzeniu niezwykłych melodii, swoistych muzycznych pejzaży, ubarwianych w różny sposób. W jaki? Nie dzieje się to jedynie za sprawą wokalu – jego użycie jest zredukowane do minimum – ale przede wszystkim za pomocą efektów gitarowych, inspiracji elektronicznych czy jazzowych lub dźwięków nietypowych dla muzyki w ogóle. Post-rock to w głównej mierze muzyka instrumentalna, trzymająca pędzle w obu dłoniach i operująca nimi we właściwy sobie, mistrzowski sposób.
Chaos, mniej lub bardziej kontrolowany, lecz wciąż pozostający sztuką – post-rock posiada wiele twarzy i różnie może być odbierany. Każdy, zależnie od upodobań, nastroju czy chwili, może znaleźć w nim coś dla siebie, gdyż dany zespół, w zależności od obranego kierunku, tworzy swój specyficzny świat i jego rzeczywistość, po której porusza się słuchacz, a ten najchętniej będzie wędrował po takiej, która odzwierciedla jego myśli i samopoczucie. Ponadto, słuchacze post-rocka często wskazują na fakt, że muzyka ta rozwija ich wyobraźnię i zwyczajnie urozmaica życie. God is an Astronaut, Explosions in the Sky, Mogwai, Red Sparowes, Mono, 65daysofstatic, Maybeshewill, polskie Tides From Nebula – to przykłady tych, których muzyka uzyskała szerszy rozgłos. Bardzo popularny Sigur Rós również zalicza się do ich kręgu, choć gra muzykę najspokojniejszą i o największej dawce słodyczy spośród powyższych. Maybeshewill (do którego mam szczególny sentyment, bo dwa razy grał w moje urodziny, przyp. red.) odznacza się szczególną młodzieńczą energią, podobnie jak 65daysofstatic czy Mogwai. Warto sięgnąć po klasykę gatunku, np. Slint, Godspeed You! Black Emperor czy Tortoise. Nietypowe nazwy zespołów, często długie tytuły piosenek, muzyka nierzadko równie dziwna – to kolejne z cech post-rocka, który lubi przybierać formę zagadki. Zagadki dla zaintrygowanych.
Przygodę z post-rockiem na pewno ma szansę zacząć każdy, kto poczuł się zaciekawiony. Dogłębnie może się w niej odnaleźć osoba o niezwyczajnej wrażliwości – ktoś, kto potrzebuje chwili wytchnienia w rzeczywistości popkultury, w której szare tłumy masowo dążą do realizacji trywialnych celów. Sympatię do tejże muzyki poczuje każdy szukający wrażeń. Uwielbiło ją wielu tych, dla których post-rock i emocje zaczęły znaczyć jedno i to samo.
 
PS. Zdaje się, że to właśnie o emocjach mówił jeden z członków zespołu Besides, zachęcając do głosowania? Wspaniale, bo emocje to właśnie słowo-klucz do wielkiej, muzycznej skrzyni post-rocka, i zespół doskonale to wie. Pomyślcie – każdy na widowni, każdy przed telewizorem, słuchając Besides na scenie MBTM, mógł myśleć o czymś innym, czuć co innego. Miliony różnych interpretacji! Dzięki jednej piosence.
PS2. Do trzech razy sztuka – kilka przykładów:
 
 
 
A Wy? Podoba Wam się post-rock?
Reklamy