224. „I’m gonna make my own money, gonna buy my own land” – i robić swoją muzykę też. Scena riot grrrl 2011-2014

Żyje i ma się dobrze, tak jak feminizm, tak jak literatura gotycka, o której piszę pracę magisterską (od czasu powstania po dziś dzień najpopularniejsza wśród kobiet) – RIOT GRRRL. Ruch w kulturze i muzyce sprzed dobrych już 20 lat, wciąż jest aktualny i porusza te same wątki: pozycję ekonomiczną kobiet, relacje damsko-męskie oraz siostrzane, przemoc domową, seksualność, tolerancję, wszelkie przegięcia w każdą stronę zwane upodmotowieniem kobiety, lub przeciwnie: sytuacje, gdy fajne babki zyskują niezależność i przez to są traktowane jak królowe. Niezależność taką można budować tak jak one – dziewczyny z trzech zespołów aktualnej dekady, które wybrałam, by zobrazować jak teraz żyją riot grrrls i ich muzyka. 
 
You say marry a rich man
Find a rich one if you can
Daddy, don’t you understand?
I’m gonna make my own money, gonna buy my own land
Deap Vally – Gonna Make My Own Money

 
Po pierwsze – Deap Vally. Duet uformowany w Los Angeles w 2011 roku przez koleżanki ze szkoły, Lindsey Troy, która wcześniej śpiewała po kalifornijskiej metropolii solo, oraz Julie Edwards, oryginalnie perkusistka innego zespołu. Lindsey oprócz śpiewu gra na gitarze, Julie robi chórki. Dziewczyny porównywane są do The White Stripes czy Led Zeppelin – nazywane wręcz ich damskim odpowiednikiem. Trochę to krzywdzące, ale cóż, można? Zresztą to tylko taka reklama, a dziewczyny bronią się same.
 
Rok temu wydały debiutancką płytę, Sistrionix. 11 kawałków, naprawdę dobra, surowa robota. Przeczytałam gdzieś opinię, z którą bardzo się zgadzam, że Lindsey i Julie wracają do bluesowych korzeni: oszczędności, dobrego rytmu oraz znaczenia. Znaczenia zawartego w tekstach. Próbka już była, a teraz kawałek otwierający album:
 
Come on, everybody! Listen up
I said, come on, everybody! Listen up
There’s no time like the present
I said, there’s no time like the present
To open up up hearts and let love shine in

Come on, take breath now
’cause there’s too much time wasted
Don’t spend it hating
Come on, take breath now…

 
 
Pewność siebie dziewczyn, balansująca na krawędzi nonszalancji, ich niesamowita samoświadomość (nie tylko artystyczna, ale i życiowa – fakt, życiowa poprzedza artystyczną), a przy tym kobieca wrażliwość – to kwintesencja każdej riot grrrl.
 
Baby do you love me like you say you do?
Baby do you love me, is this called love to you?
If you wanna serve me, show me you deserve me
’cause if you really love me be a bigger man than you

 
Czy wspomniałam o wyczuciu rytmu tych dziewczyn? O talencie do melodii? Przykuwaniu uwagi, charyzmie? Ano nie, ponieważ zamieściłam teledyski, które, mam nadzieję (zwłaszcza powyższy z sesji live), zastępują każde słowa. Przy czym towarzyszy ich geniuszowi (no myślę, że to dobre określenie dla wulkanu mądrości i energii, który współtworzą) duża dawka autoironii i zdrowej krytyki, na przykład w Bad for My Body, gdzie dziewczyny śpiewają o tym, co przynosi życie w dzisiejszych realiach.
 
Doing things that are bad for my body
Doing things that are bad for my head
Doing things that are bad for my future
’cause I can’t help myself

Doing things that are bad for my body
Doing things that are bad for my wealth
Doing things that are bad for my credit
’cause I can’t help myself

If our mothers only knew
The trouble that we get into

 
Ostatnie dwa wersy, powtarzane kilkakrotnie – o mamach, które nie wiedzą jak prowadzą się ich córki – są na pierwszy rzut oka tylko zabawne. Jednak ktoś tak jak ja zaznajomiony z feminizmem, gender czy riot grrrl, wie, że wersy te odsyłają do motywu słabej, najczęściej uzależnionej od męża, spędzającej czas głównie w domu matki, która inaczej wyobraża(ła) sobie życie swojej córki/córek. A tymczasem im zachciało się być riot.
 
Drugi zespół to – White Lung. Skład mieszany i z Kanady, uformowany w 2006 i jak do tej pory z dwoma longplayami na koncie. Znajduje się w tym zestawieniu, bo większy rozgłos zyskał  dopiero niedawno, w miarę udoskonalenia melodyjności i tekstowości swoich kawałków. Ale tak samo jak przy Deap Vally, zacznijmy od kawałka otwierającego ostatni album Mish Way i ekipy, Sorry z 2012:

I’m tied to the seat
Stuck with your feet
Coiled tight, dead around my neck
Fat face is right
Sleep through the night
We’ll breathe when we’re rotten dead

Wipe that look from your face
I’ll drop you back from where you came 
Wipe that look from your face
I’ll drop you back from where you came 


 
Jak słychać, tekst i utwór (ważny pewnie nie tylko w mojej opinii, bo otwierający płytę) nie jest tak optymistyczny jak u dziewczyn z Los Angeles, które śpiewają o potrzebie lepszego świata, a nie toksycznej miłości i przywiązaniu do krzesła. Niemniej jednak, i ona jest częścią tego świata, tak? Zespół z Mish Way na froncie od początku wierny jest prostocie punka, ale na ostatnich dwóch EP-kach, z 2012 i 2013, stworzył w końcu coś, co naprawdę na długo wpada w ucho. Teksty cały czas nie są jednoznaczne, raczej podlegają wielorakiej interpretacji, ale nadal oscylują wśród, hmm, negatywnych zjawisk. Przykładowy fragment:
How to live high as the fort
Waiting to answer, keeping score
Take the side safe
For the play
You’re gonna take my spot
Feast on me

Your water looks good on me now
Your water looks good on you
Drown with the monster
Drown with the monster
Drown with the monster
 
 
O jaką pięść, wodę i potwora chodzi, wie tylko autorka, a my możemy się domyślać i tworzyć swoje wersje. Podsumuwując, mieszanina punkowej stylistyki całego zespołu i metaforycznych tekstów silnego frontu, to cecha charakterystyczna White Lung. No i dobre koncertowe show, ale jednak nie tak dobre jak duetu Deap Vally, który nie bez powodu zamieściłam na pierwszym miejscu.



I ostatni najhardcorowszy pod względem ciężkości muzyki – Eyes Set To Kill. Jeśli poszufladkować, to jest to coś z popularnego ostatnimi czasu wśród młodzieży lat 13-16 hardcore/metalcore/post-hardore/post-shit, jakkolwiek to nazwać – też słucham, ale tylko jak towarzyszy muzyce sensowny tekst. Nie połykam w całości tej muzy i absolutnie nie wyobrażam sobie tego, co robią rzesze jej fanów – słuchania tylko jej.

 
Ale wróćmy do wyjątkowego Eyes Set To Kill. Znowu rodem z USA, tym razem z wielkiej, słonecznej Arizony, założony przez siostry Alexię i Anissę Rodriguez. Można powiedzieć – duża przestrzeń dla dużego hałasu. I rzeczywiście, śpiewa Alexia, Anissa gra na basie, a z wartych odnotowania faktów – w zespole jest oczywiście scream, ale tym razem męski w osobie Cisko Mirandy (kocham jego imię i nazwisko). Tak, CISKO. Zamieszczam zdjęcie zespołu, co by rzucić na nich okiem.

 

I lecimy z kawałkiem z mojej ulubionej płyty (ulubionej nie tylko dlatego, że najlepiej koresponduje z ruchem riot grrrl, i ulubionej nie tylko dlatego, że są na niej covery Hole) – White Lotus, z 2011:
 
I want you to see me,
Living the life that you’ll never have
I want you to see me
Laugh at the emptiness in your hands

Eyes Set To Kill – Harsh

 
Trzeba przyznać, że większość utworów ESTK opowiada o miłości – mniej lub bardziej spełnionej. Z jednej strony to na przykład Forget o konieczności zapomnienia czy The Secrets Between o dzielonych przez byłych kochanków tajemnicach. Siostry Rodriguez wyjątkowo na scenę hardcoru wprowadzają ogromny pierwiastek żeński, opisując miłość ze swojego punktu widzenia. Cover Polly Nirvany, który jak wiadomo opowiada o gwałcie, na pewno nie jest też przypadkowym wyborem tych wyznających feministyczne poglądy artystek (gwałt jako przykład ciężkiego nadużycia i wykorzystania kobiet jest drażliwą, eksplorowaną na wszelkie możliwe sposoby, kwestią wśród feministek).
 
Owszem, znowu nie są tak genialne jak Deap Vally, absolutny numer jeden w mojej skromnej ocenie, a jednak ta ich kobieca wrażliwość na scenie zdominowanej przez mężczyzn to zupełnie wyjątkowa, warta uwagi sprawa. Ostatnia płyta Eyes Set To Kill stanowi jednakże, ku mojemu rozczarowaniu, zwrot w stronę bardziej „uniwersalnej”, patriarchalnej natury ogromnej sceny hardcore i przeto staje się niestety jej częścią, tracąc swoją unikatowość. Ale i tak uwielbiam ten band, zwłaszcza za takie ballady jak ta (pierwsza ballada w tym zestawieniu, bądźmy przez chwilę liryczni i delikatni!):
 
I used to stay away
I used to stay away from truth
I cling to confliction
Like the battered and confused

 
You’re a guilty pleasure
You’re a guilty pleasure…

Hearts knocking like a ticking bomb
Like a ticking bomb
Hearts knocking like a ticking bomb…

 
 

Ballady na hardcorowych płytach zawsze się wyróżniają i nie wiem czy same w sobie są takie magiczne, czy po prostu wyróżniają się w gąszczu szybkich riffów – no, w to już kwestia danego kawałka czy jest dobry czy nie. W Ticking Bombs znowu motyw zakochania, ale także temat przyznania się do uczuć, uwierzenia we własną prawdę i możliwość zmieniania świata. Bardzo to w stylu światopoglądu buntowniczego, szczerego riot grrrl.

Na koniec coś zupełnie z innej bajki – nie stricte riot grrrl, ale muzyka, która osobiście mi się z nim kojarzy. Uważam, że pewne jego cechy zawiera twórczość takich contemporary artists jak (mowa oczywiście o muzyce po 2010 roku): Sky Ferreira, The Pretty Reckless, Skylar Grey, Kate Nash (ostatni jej album, Girl Talk, 2013), z elektroniki niesamowicie piękne, subtelne i mądre The xx, mniej znane Wet oraz uwielbiana przeze mnie – M.I.A. Polecam to sprawdzić.

Mamy za sobą krótką ilustrację i analizę współczesnej sceny riot grrrl, w których postarałam się udowodnić, że styl ten nadal istnieje, ma się bardzo dobrze, rozwija i wstępuje w różne gatunki, stając się konwencją. Uważam, że wynika to z prostej przyczyny: światopogląd, doświadczenia i zamiary kobiet, które są częścią opisanych zespołów, nie są czymś nowym, lecz ponadczasowym. Wszystko jest efektem ich emancypacji, samoświadomości oraz życiowego bagażu. Kiedy te czynniki spotykają wrażliwość, artyzm oraz chęć, by świat stał się lepszym miejscem, powstaje Deap Vally, powstaje White Lung, powstaje Eyes Set To Kill. Powstają nie tyle zespoły z misją, ale wyrazistym światopoglądem, który śpiewa i krzyczy jednym głosem.

Na koniec zamiast kolejnych słów, kilka tak samo komunikatywnych obrazków:

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s