(183.) 10* Krótki lot

Szłam po krawędzi ogromnej gotyckiej budowli, której najniższe piętra tonęły w rozgwieżdżonej nocy nieba pode mną. Mijałam najróżniejsze gargulce, przy czym nie powtórzyły się dwa takie same, och, co w tobie uwielbiam kochana wyobraźni, to twoją niezdolność do wybaczania.

Przy czym powiedziano to już dużo wcześniej przede mną.

Widziałam po swoim cieniu, w jakie kształty ujmuje się mój długi, rozpięty płaszcz i patrzyłam na nie raz po raz. Spostrzegłam wtedy, iż taka wędrówka nie może ciągnąć się w nieskończoność, że powinno się ją skrócić i być może lepiej jest powdychać inne powietrze. Trzeba zrównoważyć dwa światy, które w sobie mam. Ostatnio stanowczo za dużo czasu spędzałam przy leniwej, rozpieprzonej, zmysłowej i rozgadanej, pociągającej swą prostolinijnością i bezpretensjonalnością Velinae. Gdzie Vairose, ta zamyślona, spokojna dziewczyna skupiona na swoich głównych celach? Świadoma, stanowcza i rzetelna? Trzeba będzie spotkać się i porozmawiać we trójkę.

Zatrzymałam się po wyminięciu krzywo na mnie patrzącego kamiennego stwora, po czym zbliżyłam się do krawędzi. Nie skoczyłam. Zsunęłam się.

Zamknęłam oczy, czułam tylko jak mój płaszcz rozciąga się na wszystkich końcach w długie, czarne linie i oplata mnie, upodabnia do kamienia spadającego w dół. Przez moje powieki prześwitywało niebo, w które runęłam, jasne gwiazdy i ciemne guziczki, granatowe nitki i srebrne igły.

Upadłam na miękkie podłoże purpurowej komnaty, konkretnie na łóżko z baldachimem, z tymże cudownie baldachim nadal wznosił się nade mną, falował lekko i błyszczał cicho, a najróżniejsze ozdoby i pamiątki przypięte do niego podzwaniały, gdy stykały się ze sobą.

Wróciłam, ach, znowu widzę i czuję te same wysokie świece rozstawione na przestrzeni wokół mnie, ponownie uwielbiam ich smukłe płomienie, wdycham ich zapach, w który napłakały fioletowe róże. Patrzą na mnie z ramek te same kochane postacie, rozciągają się przede mną uwielbiane widoki i miejsca.

Prześcieradło nawet jest fioletowe.

I nie nudzi mnie to wcale, a wcale.

Zasnęłam. I śniły mi się piękne obrazy w urokliwych wnętrzach, pokręcone sytuacje i najkochańsze istoty, ech, nic dziwnego przecież, otworzę oczy i ujrzę to samo.

Reklamy