159. Usprawiedliwienie

Spod ogromnego stosu książek wyłoniła się głowa uśmiechniętej Vai.

– Niedługo tu wrócę, wybaczcie przydługawą nieobecność – powiedziały zęby. – W jednej z dzisiejszych rozmów z Powietrzem, kończąc ją, doszliśmy do wniosku, iż nasz morał jest taki – czas leci szybciej niż robaki. To dość uniwersalne stwierdzenie!

Ponownie runęła w stos książek i papierów.

– Musiałam to zapisać – usprawiedliwiła się po powrocie. – Na to Karolajn, wziąwszy się nie wiadomo skąd, przytaknęła ochoczo i wymyśliła na poczekaniu: ,,Czas leci szybciej niż najszybsze siki – dlatego trzeba kupować ręczniki.” Myślę, że coś w tym jest.

Tu nastąpił beztroski gest podniesienia kciuka do góry, a gdzieś w tle…

– Kup mnie, jestem jogurtem z ogromnymi kawałkami owoców… – rozbrzmiał z przestrzeni zmysłowy, kobiecy głos. – Przepraszam, pomyłka…

Zęby beztrosko wzruszyły ramionami. Błysnęły raz jeszcze w ramach pożegnania – i tyle było dziewczę widoczne.

Fioletowe myśli uniosły się w górę. Już po chwili ziarenka kurzu ułożyły się w następujący napis: Przepraszam, ale tonę dla własnej przyjemności w literaturze i we wszelkich tekstach umożliwiających mi poznawanie Wielkiej Historii Idei… Zwróciłam się w stronę rozwoju zainteresowań i patrzę w przyszłość, gdy w końcu dane mi będzie studiować i badać to, co tak strasznie mnie intryguje i co tak bardzo pragnę poznać… Jest to dziwny stan – zaskakuje mnie fakt, że wpadnięcie w wir pasji może być aż tak uderzające. W końcu odnalazłam dziedzinę, o której istnieniu nigdy wcześniej nie wiedziałam, a chciałam właśnie coś takiego studiować – tyle, że… po prostu nie umiałam tego nazwać!

Reklamy