158. Od nowa

Nie było w niebiańskim teatrze nikogo oprócz jednej, nieregularnej chmury. Słońce właśnie wracało za horyzont, ale jeszcze w ostatnich aktach odwracania się za siebie – podświetlało swym blaskiem owego samotnego bohatera dnia. Sprawiało, że mienił się różnymi kolorami złota, a jego postrzępione brzegi nabrały wręcz karykaturalnie złotego koloru, droższego aniżeli całe materialne złoto. Wisiał tak…

157. Pustka

– Mówią, że miłość mieszka w niebie, tak? – Nie wiem, nie wiem, nieważne. – Pachną ci ręce. Bardzo ładnie, czym? – Kremem do rąk. Widzisz, czasem rozwiązania są bardzo blisko. – Pachnie ci szyja. Obojczyki dwa. – Nie pytaj. – Odpowiedz więc. – Balsamem do ciała. Tak pachnie całe moje ciało. – Zapach czego?…

156. Ciche, słodkie perspektywy

Czarownica z najwyższym spokojem, spod zmróżonych powiek zatopionych w rozmyślaniu, odwijała z papierka coś na kształt cukierka. Uśmiechnęła się szeroko, gdy jego zawartość, wcześniej skondensowana, teraz prężyła się przed nią w całej swej lotnej okazałości. – Witam cię, moja droga – powitał ją Podłóżkowy. – Dawno mnie tu nie było, prawda? – Prawda, prawda –…

155. Tworząc własną historię

Teraz to mi się podoba. Teraz wiem, że trzeba dbać o to, by kiedyś spojrzeć na zaprzeszły czas dobrym okiem, z tej innej perspektywy. Stawiam kroki bardzo uważnie i wyrażam swoje myśli w pełni świadomie, dopiero wtedy, gdy zastanowię się, jak odbijają się w lustrze świata. Czuję się doroślej – wszystko przez to, że w…