99. Rękaw czarodzieja

dnia

Strych zaskrzypiał z uśmiechem pod nogami Czarownicy. Ta z kolei rozglądała się przymróżonym okiem po zagraconej przestrzeni, szukając co ciekawszych kształtów. Stanowcza linia wykreślona w powietrzu jej bystrym wzrokiem natrafiła na coś, co przypominało lśniąco-czarną skrzyneczkę. I w istocie było lśniąco-czarną skrzyneczką.

Od wszystkich przedmiotów w jej sąsiedztwie odróżniało ją to, iż wyglądała jak nowa i całkowicie nieużywana, a dodatkowo to, że Czarownica widziała ją po raz pierwszy. Sękate palce podjęły przedmiot w swój zasięg, a oczy zaczęły analizować tajemniczy przedmiot. Wyglądała jak przestrzenny, trójwymiarowy kafelek z wyjątkowo ponurej łazienki.

Wgłębienie biegnące w poprzek trzech ścian podpowiedziało Czarownicy, że skrzynkę można otworzyć. Podjęła się tego zadania, niestety z niepowodzeniem. Pojemnik zamknął się w sobie, rzec można, na amen. A co najdziwniejsze: ,,otwór na klucz” wcale nie przypominał standardowego otworu na klucz. Owy ,,zamek” stanowiło owalne wgłębienie, otoczone brudno-srebrnym metalem. Cóż to za klucz niby? Komu chciałoby się takiego szukać? Toteż Czarownica zasięgnęła magicznego sposobu. Chuchnęła w zamek.

Wieko skrzyneczki odskoczyło z głuchym odgłosem na parę milimetrów w górę; później już nietrudno było ją otworzyć.

 Uznawszy, że z tajemniczymi skrzynkami należy rozprawiać się we własnym, bezpiecznym pokoju, Czarownica pstryknęła niewinnie, po czym zagracona przestrzeń wsiąknęła w podłogę, a z szarych strychowych ściań wyślizgnęły się ciepłe ściany gabinetu. Od razu lepiej.

Czarownica powoli otwierała błyszczącą, czarną skrzynkę. Jak się okazało, na krwistym aksamicie spoczywała malutka, mroczna dziewczynka. Dziecię ubrane na czarno, blade jak świeża mąka i zapłakane jak wodny młyn.

– Hej, mała… – zagadała Czarownica, podnosząc skrzynkę tak, aby dziewczynka była na poziomie jej oczu. – Czemu płaczesz?

– O, wielmożna pani, zbuntowane aniołki i wieczne dziewice zawsze płaczą.

Czarownica zamrugała dość nieobecnie. Przez moment zapragnęła zatrzasnąć skrzynkę i odesłać ją z podrowieniami do domu wariatów, lecz szybko odstąpiła od tego pomysłu. Jej serce drgnęło.

– Mmm… Tak po prostu? – zapytała.

– Tak po prostu – odrzekła Dziewczynka, wydmuchawszy nos w wyjątkowo nieelegancki sposób.

– Musisz mieć jakiś powód…

– Nieszczęśliwaaa miłooość! – zawyło Dziewczątko, podnosząc głowę do góry tak, że łzy najpierw leciały ku niebu, a potem łukiem spadały na miękkie podłoże.

– Ech… Mogę ci jakoś pomóc? – zapytała Czarownica, zagryzając usta. Trudne dziecko…

– Nie, tak już musi być… – odrzekło Dziewczę, podciągając noskiem. – Taki mój los… Takie moje przeznaczenie… Taka moja dola… Nie chcę pomocy. Pragnę się zadręczać…

Może jednak paczuszka do domu wariatów?

– Cóż… Mogę ci zaproponować jedynie, na otarcie łez i pocieszenie najwyższego rodzaju, ten oto rękaw czarodzieja.

Skrawek materiału, ewidentnie ,,po przeżyciach”, spoczął koło dziewczynki. Mógłby być dla niej sukienką lub płaszczykiem, lecz w całej swej dumie pozostawał Rękawem Czarodzieja.

– Bywaj, malutka.

Czarownica uśmiechnęła się najserdeczniej.

Trzask!

Lśniąco-czarna skrzyneczka, zamknięta na dobre, zmaterializowała się z hukiem pośród strychowego powietrza, po czym opadła po  swym ostatnim nieszczęsnym locie między całą resztę przedmiotów ze zmarnowanym życiem. Nikt nie wie, czy Dziewczynka w końcu przejrzała na oczy, że nie ma sensu kochać nieszczęśliwie. A może wie…

Tymczasem Czarownica udała się spokojnie do sypialni, w której czekały na nią dwa kieliszki czerwonego wina i ktoś jeszcze.

Niechaj dzieje się wola nieba, i piekła oczywiście.

Reklamy

9 komentarzy Dodaj własny

  1. ~nisheya pisze:

    hihiha^^fantazyja.miło, że wróciłaś.

    Polubienie

    1. ~Vai pisze:

      Śmiech szaleńca? 😛 Dzięki, Nisheyo. 😉

      Polubienie

  2. ~cold.as.ice pisze:

    Huhuh….Myślałam już że opuściłaś bloga na zawsze:/ Zobacz, nie pisałaś nic ponad miesiąc! I wybacz mi tą bezpośredniość ale należy Ci się:D:D liczę na więcej:):))) pozdrawiam;*

    Polubienie

  3. ~cold.as.ice pisze:

    Huhuh….Myślałam już że opuściłaś bloga na zawsze:/ Zobacz, nie pisałaś nic ponad miesiąc! I wybacz mi tą bezpośredniość ale należy Ci się:D:D liczę na więcej:):))) pozdrawiam;*

    Polubienie

    1. ~Vai pisze:

      Nie zamierzam opuszczać swojego bloga, spoko. ^^ Pozdrawiam też. 😉

      Polubienie

  4. ~Konfe pisze:

    Rękaw Czarodzieja? Hehehe:-) Powrót w dobrym stylu! To chyba Twoja domena 😉

    Polubienie

    1. ~Vai pisze:

      Taak, wracanie zdecydowanie mi wychodzi. ^^

      Polubienie

  5. ~Assy pisze:

    Graaw..Nie ładna Vai^.^, znaczy ładna, ale niegrzeczna..xD Rozumiem, rozumiem…tak…notka wręcz idealna..Rękaw Czarodzija..phieheh..Jesteś mistrzynią aluzjii Różyczko.Bądź dobrej myśli, polski dopiero za 4 godziny 😀

    Polubienie

    1. ~Vai pisze:

      Hrhr, dzięky, Ola. Mimo, że pisząc to, gadam z Tobą. 😀 ^^Ludu, pozdro z infy. *co jest?*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s