54. Refleksje

Zgromadzone na polanie powietrze przyłapało Czarownicę na kradzieży promieni słonecznych, co objawiało się odbijaniem ich w małym, podręcznym lusterku, a następnie posyłaniem ich w stronę drzew. Wyglądało to bardzo ładnie, bo gdy udało się wycelować w dziuplę – całe drzewo rozświetlało się jasnym blaskiem, migotał każdy liść. W swoim zwyczaju, Czarownica zamyśliła się wielce, nieświadomie…

53. Zło

To było bardzo dziwne, a zdziwiły się nawet ściany, a nie bardziej od sufitu i podłogi. Czarownica wpatrywała się w okno, szukając nie wiadomo czego. Może drzazgi. Podłóżkowy snuł się po zamku w poszukiwaniu szczęścia, skrzypiącego w obrazach uśmiechniętych ludzi, podpisanych niezrozumiałymi imionami, czasem po prostu inicjałami. Nic nie wskazywało na to, że Czarownica znajdzie…

52. Pytanie prawdziwe

W czasie gdy Podłóżkowy był zajęty w pomieszczeniu obok wpadaniem w podłogę i wypadaniem z podłogi, Czarownica, dzielnie znosząc te trzaski i świsty, najspokojniej w świecie od minut długich kilku malowała sobie usta. Lustro było smukłe i zgrabne – tak, że mieściła się w nim jej sylwetka i nic więcej. – Skromność-nie radość – mruknęła…